Żeglarstwo widziane przez pryzmat ubiorów

 

Część III - Warstwa termoizolacyjna - subiektywnych uwag kilka

"(...) Z poprzedniej części tekstu wynika jednoznacznie, że rynek tkanin na warstwę termoizolacyjną zdominował Polartec. Technopile i Lenificio firmy próbują mu, lepiej lub gorzej, dotrzymać kroku. Innym markowym tkaninom udaje się już raczej tylko gorzej - wypadają gorzej pod względem termicznym oraz w zakresie odporności na mechacenie i ogólnie pojętej trwałości. Jest tak w przypadku tkanin firmowanych nazwami Arctic Fleece, Micro-Fleece, Active Fleece itp. Niestety jeszcze gorzej jest w przypadku produktów uszytych z tkanin, które się w ogóle nie nazywają. Na metce znajdziemy jedynie 100% Poliester. Co to znaczy gorzej? Takie tkaniny są nietrwałe, szybko się mechacą, po każdym praniu stają się coraz bardziej sfilcowane, cieńsze. Ale mniejsza o wygląd, gorzej, że podłej jakości fleece ma równie podłe właściwości izolacyjne i słabo oddycha, kumulując we włóknach wilgoć. Zasada jest taka: im grubszy materiał tym różnice w stosunku do Polartec'u są większe. Należy mijać z daleka tkaniny o gramaturze zbliżonej do Polartec'u 300 - to pewnie jakieś termowelury, które zawiodą nas w terenie na pewno. A przecież od takiej 300-etki mamy prawo oczekiwać dobrej termoizolacji nawet przy -30°C.

Podstawą sukcesu Polartec'u jest włókno i struktura tkaniny. Włókna cieniutkie, puste w środku, mocno skręcone w kłębuszek, tkane w dwie warstwy wokół oddychającej osnowy, odpowiednio przycięte. Reszta to wariacje na temat tych warstw (grubości, gęstości, faktura) i połączenia z membranami. Ten pozornie prosty przepis na sukces jest trudny w realizacji, wymaga odpowiedniej technologii produkcji samych włókien, jak i technologii tkania materiału. Dalekowschodni producenci materiałów na polary z hipermarketu za 50 PLN tego zrobić nie potrafią. Jednak niska cena bluzy w hipermarkecie nie pozostawia najczęściej wątpliwości co oczekiwanych własności użytkowych. Dużo większą szkodę czynią produkty podszywające się pod markę Polartec'u czy wręcz falsyfikaty. Mamy zatem naszywki z nazwami Polartek, Polartex, Polar, itp., itd. Są to najczęściej podłej jakości podróby. Niestety, często oprócz prób podszycia się pod markę coraz częściej dochodzi do fałszerstw. Produkt z oryginalnego Polartecu będzie miał, odpowiedniego koloru, wewnętrzną wszywkę z informacjami producenta, na zewnątrz naszywkę (czasem nie jedną) z nazwą Polartec® i/lub typem materiału, zwykle tymi nazwami sygnowane są również pulersy zamków błyskawicznych (o ile takowe są oczywiście). Obowiązkowym elementem jest również kartonowa metka z informacjami o materiale. Podróby zwykle tego nie mają, fałszerzom szkoda pieniędzy. Nawet jeżeli wszywka jest, trzeba zwrócić uwagę na jakość jej wykonania i kolor (inny dla każdego typu materiału) a w przypadku metki na to, czy aby nie jest to nędzne ksero. Dotyczy to także produktów z tkanin Technopile i Lenificio Becagli. Jednak te, z racji mniejszej popularności nie są tak często podrabiane.

Wszywki, naszywki, metki są obowiązkowym elementem produktów firm posiadających licencje firmy Malden Mills. Można jednak spotkać na rynku produkty z Polartec'u firm, takiej licencji nie posiadających. Ceny tych produktów są wyraźnie niższe od cen licencjonowanych konkurentów. Produkowane są często z oryginalnego Polartec'u, tyle że drugiego gatunku. Czy drugi gatunek jest zły? Najczęściej nie, pochodzi on z partii materiału zawierających skazy produkcyjne. Fragmenty ze skazami można jednak sprytnie zgubić w trakcie krojenia lub przeznaczyć np. na wewnętrzne elementy np. kieszenie. Jak odróżnić tańszy, lecz oryginalny Polartec, od bezczelnych podrób?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Na pewno można dokładnie pooglądać materiał z wewnątrz i z zewnątrz. W przypadku Polartec® Classic (on jest najtańszy i tym samym najczęściej wykorzystywany) obie strony nie powinny się znacząco różnić. Jeżeli po jednej stronie jest piękna polarowa faktura a od wewnątrz mamy gołą osnowę, przypominającą często Non Iron to pewnie jest to podróba. Jeżeli kurtka jest wielokolorowa, najczęściej faktura materiałów w poszczególnych kolorach powinna być jednakowa. Po fakcie pozostaje jeszcze jeden test. Pewnego chłodnego dnia trzeba założyć polar na suchą bieliznę i zafundować sobie na powietrzu taka porcję wysiłku fizycznego aby się porządnie spocić. Jeżeli na zewnętrznej stronie materiału pojawią się kropelki potu a strona wewnętrzna będzie sucha to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że mamy oryginalny Polartec albo niezła jakościowo podróbę. Czyli jest nieźle.

Wspomniałem wcześniej, że najmniejsze różnice pomiędzy Polartec'iem a innymi materiałami występują w przypadku tkanin cienkich. Użytkuję dość intensywnie cztery półgolfy z dzianin o gramaturze klasy 100g/m2. Przez okrągły rok, no może nie w upalne dni ale na chłodne letnie wieczory są w sam raz. Wykorzystane materiały to Polartec 100, Technopile, Thermoline, Lenificio Becagli. Wszystkie kosztowały mniej więcej tyle samo. Pod względem komfortu termicznego, oddychalności trudno doszukać się większych różnic. Po wielu praniach wszystkie cztery golfy mają się nieźle, jednak poza Polartec'iem wszystkie się wyraźnie zmechaciły od wewnętrznej strony golfa - to od nie zawsze ogolonego podbródka. Również dobrze należy ocenić cienkie Becagli w wersji rozciągliwej - kalesonki i T-shirty z tego materiału mogą całkiem skutecznie występować w roli grubszej bielizny.

Zupełnie inną opinię mam odnośnie bluz w gramaturze w okolicach 200g/m2 z: Polartec'u 200, grubszego Lenificio, 100% Poliesteru nienazwanego z marketu i 100% Poliesteru firmowanego przez słynną firmę sportową. Tutaj różnice są wyraźne: Polartec 200, Lenificio trochę gorsze, potem długo nic i reszta peletonu. Jasne, że są to subiektywne wrażenia, można w to wierzyć lub nie. Obiektywnych testów nie robiłem, bo w domowych warunkach trudno no i po co mi to. Bluza z Lienificio często pracuje u mnie ze spodniami z tegoż samego materiału. Całość spisuje się całkiem dobrze już ponad rok. Spodnie wytrzymały tyle dzięki wzmocnieniom na tyłku i na kolanach. W okolicach często otwieranych zamków błyskawicznych się jednak wyraźnie zmechaciły oraz tu i ówdzie sfilcowały. Jednak ogólnie pozytywnie należy ocenić wytrzymałość tego materiału.

Od dwóch lat użytkuję również intensywnie kurtkę z Polartecu Windblock. Mogę powiedzieć, że producent odnośnie tego materiału nie kłamie. Kurtka jest ciepła, wygodna, miła w dotyku. We wszystkich do tej pory napotkanych przeze mnie warunkach zachowała wiatroszczelność. Używam ją jako warstwy zewnętrznej - dobrze oddycha, trudno się w niej zalać potem. Niestety na wodoodporność nie można specjalnie liczyć - w deszczu przecieka na szwach (ponoć nie da się ich podkleić) i stopniowo zewnętrzna warstwa nasiąka wodą. Podobnie jest w przypadku mokrego śniegu, a i przy opadach w temperaturach ujemnych osiadający na kurtce śnieg się rozpuszcza mocząc warstwę zewnętrzną. Jednak ogólnie nie jest źle - proces nasiąkania wodą jest na tyle wolny, że zwykle zanim kurtka przemoknie to już sobie pije spokojnie mały kieliszek herbaty na rozgrzewkę. Sporadycznie używam tej kurtki jako warstwy izolacyjnej pod kurtkę membranową - spisuje się wtedy prawie jak zwykły polar, choć trzeba powiedzieć, że oddycha od niego gorzej. Cóż, wiatroszczelna membrana robi swoje. Natomiast po praniu nie traci ani na wyglądzie ani na swoich właściwościach.

Odzież z dzianin klasy Polartec potrafi uzależniać. Zaczyna się od zastosowań właściwych - narty, góry, urlop, weekend... potem polar okazuje się niezbędny na spacer z psem, spacer po parku z dzieciakiem, właściwie na zakupy też się można wybrać... Potem niepostrzeżenie zaczynamy chodzić w polarze do pracy, często ukrywając pod nim zakrawaconą koszulę i marynarkę. Dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem - właściwe i nieprzesadne ciepełko, oddychalość, lekkość, wygoda, trwałość. Wszyscy ci, którzy cenią sobie takie cechy odzieży bardziej niż konwenanse czy zalecenia mody, mają szansę na uzależnienie się od odzieży polarowej. A jak to w przypadku uzależnień - chce się więcej, mocniej, lepiej. Stąd tylko krok do wymagań aby polar potrafił poradzić sobie również z wiatrem i deszczem i, jak już wiemy, poradzić sobie lepiej lub gorzej potrafi.

Producentów dzianin poliestrowych jest multum. Dowodzą tego pełne półki w sklepach, hipermarketach i stoiska na giełdach czy targach. Okazuje się jednak, że trudno znaleźć wielu producentów potrafiących zrobić tkaninę o takich właściwościach jak Polartec. To jedna strona medalu. Druga, to dominująca pozycja producenta Polartec'u - większość firm szyjących markową odzież boi się eksperymentów, firmy te wolą postawić na sprawdzony, powszechnie znany i popularny produkt. Powoduje to również rezygnacje z wykorzystywania, całkiem przecież dobrych materiałów takich jak Technopile czy Lenificio.

Cóż, liczba podróbek Polartecu świadczy chyba o tym, że warto szukać oryginalnego polaru. I chyba coś jest na rzeczy. Gdzieś w mojej najrzadziej otwieranej szafie wiszą sobie takie polarki 100% Poliester, kupowane tu i ówdzie, za okazyjną cenę. Czasem trafiają jesienią na wieszak, stając się dyżurnym strojem na spacery z psem - i do tego się właśnie nadają. Ale w góry wybieram się tylko z polarem z naszywką ... no właśnie, jak myślicie jaką? (...)"

 

 

Część IV - już w najbliższym czasie

 

www.gore.com www.gorefabrics.com www.maldenmillsstore.com www.polartec.com www.pontetorto.it www.lanificiobecagli.com www.rhovyl.fr

Występująca w tekście nazwa Polartec oraz nazwy poszczególnych gatunków tego materiału są zastrzeżone przez firmę Malden Mills, nazwa Technopile oraz nazwy poszczególnych gatunków tego materiału są zastrzeżone przez firmę Pontetorto, nazwa Becagli oraz nazwy poszczególnych gatunków tego materiału są zastrzeżone przez firmę Lanificio Becagli.

Artykuł o oryginalnym tytule "Narciarstwo widziane przez pryzmat ubiorów" został opublikowany dzięki uprzejmości i za zgodą autora Pana Romana Simińskiego.

 

 

 

 

Valid HTML 4.01! Valid CSS! RSS XML Feed